Debata ekspercka – Jak daleko polskie przedsiębiorstwa są w drodze do Przemysłu 4.0?

Czy polskie przedsiębiorstwa realizują założenia koncepcji Przemysłu 4.0 czy też nadal żyją w świecie MS Excel?  Konsultanci BPC GROUP POLAND oraz dostawcy i producenci zaawansowanych systemów IT poszukiwali odpowiedzi na te pytania we Wrocławiu. Debata ekspercka zorganizowana była przy okazji premiery nowego raportu analitycznego BPC GROUP POLAND „ERP – Systemy IT w Polsce. Analiza procesów inwestycyjnych”.

W spotkaniu wzięli udział:

  • Iwona Gajda, Prezes Zarządu BPC GROUP POLAND Sp. z o.o.
  • Wojciech Ziaja,  Consulting Services Director BPC GROUP POLAND Sp. z o.o.
  • Wacław Bylina, Inżynier Sprzedaży Systemu ASIX, Askom Sp. z o.o.
  • Szymon Gumółka, Marketing Communication & Digital Sales, Balluff Sp. z o.o.
  • Michał Żelichowski, Członek Zarządu, eq system Sp. z o.o.
  • Grzegorz Skowronek, Dyrektor Handlowy, IPOsystem
  • Karol Chęciński, Prezes Zarządu w Syneo.pl Sp. z o.o. Sp. k.
  • Jaromir Paszek, Business Partner IFS INDUSTRIAL AND FINANCIAL SYSTEMS POLAND SP. Z O.O.
  • Maciej Jaroszyński, Dyrektor Konsultingu SUPREMIS Sp. z o.o.

 

Zagadnienia, które były poruszane w trakcie debaty dotyczyły trzech głównych wątków tematycznych:

  1. Polski przemysł tkwi jeszcze jedną nogą w „średniowieczu”. Gro przedsiębiorstw inwestuje w nowoczesne technologie, nie wykorzystując w pełni ich potencjału. Zachodzące zmiany na rynku bardziej powinniśmy postrzegać dzisiaj jako ewolucję niż rewolucję przemysłową.
  2. Procesy informatyzacji są wymuszane przez kooperantów i narzucane przez wymogi formalno-prawne. Wiele przedsiębiorstw produkcyjnych  zainwestowało w nowoczesny, drogi park maszynowy, a dopiero teraz  kadra managerska zmaga się z problemem zbierania danych i ich integracji z systemami IT.  Realnym problemem stała się nowoczesna informatyzacja, dzięki której można optymalizować procesy produkcyjne.
  3. Dostawcy rozwiązań informatycznych powinni być doradcami, a nie sprzedawcami systemów. Ich rolą jest wskazywanie przedsiębiorcom korzyści biznesowych, które są możliwe do osiągnięcia przy pomocy nowoczesnych systemów IT. Wielu managerów jeszcze nie potrafi w pełni tych korzyści dostrzec.

Czy polskie przedsiębiorstwa realizują założenia koncepcji Przemysłu 4.0 czy też nadal żyją w świecie MS Excel?

Konsultanci BPC GROUP oraz dostawcy i producenci zaawansowanych systemów IT poszukiwali odpowiedzi na te pytania we Wrocławiu.

Debata ekspercka zorganizowana była przy okazji premiery nowego raportu analitycznego BPC GROUP „ERP – Systemy IT w Polsce. Analiza procesów inwestycyjnych”.

Wacław Bylina
Inżynier Sprzedaży Systemu ASIX - Askom Sp. z o.o.

Analizując projekty inwestycyjne w publikacji BPC GROUP POLAND zauważyłem, iż wiele firm nie posiada rozwiązań klasy MES, SCADA. Jeżeli chcemy budować nowoczesne systemy produkcyjne, które będą działały na poziomie Przemysłu 4.0, to nie możemy dalej być jedną nogą w średniowieczu. Cała automatyzacja i informatyzacja, jakakolwiek by one nie były zaczynają się od informacji pomiarowej. Informacja ta nie może funkcjonować na papierowych karteczkach, które przynoszą mistrzowie, a potem są wpisywane do Excela – to nie ten etap! Firm słabo zinformatyzowanych jest mnóstwo. Niestety zdarza się, że nawet w dużych firmach, wydawałoby się takich, które powinny być blisko Przemysłu 4.0, MS Excel służy do planowania i monitorowania produkcji.

Michał Żelichowski
Członek Zarządu - eq system Sp. z o.o.

Dziś rozmawiamy o wielkiej rewolucji przemysłowej 4.0. Dla mnie to jest jednak bardziej ewolucja niż rewolucja. Rozmawiamy o rozwiązaniach np. predyktywnym utrzymaniu ruchu, a warto zadać pytanie, czy potrafimy radzić sobie z reaktywnym. Firmy, z którymi się spotykam bardzo często są niezwykle innowacyjne jeśli chodzi o technologie produkcji, maszyny, automatykę jednakże w obszarze zarządzania parkiem maszynowym, harmonogramowania jest znacznie gorzej – wciąż królują arkusze Excel nie dające podstaw do podejmowania szybkich, trafnych decyzji. Moim zdaniem cały czas walczymy z rewolucją numer 3, a do 4.0 jest nam jeszcze daleko.

Grzegorz Skowronek
Dyrektor Handlowy - IPOsystem

Przedsiębiorstwa wolą inwestować w maszyny niż systemy informatyczne. To kwestia mentalności. Kiedy prezes firmy ma kupić maszynę za 1,5 miliona to on ją widzi, jest ona czymś namacalnym. Jeśli przyjedzie ktoś i chce mu sprzedać system IT za 2 miliony, którego nie widać, bo jest gdzieś na serwerze to on nie widzi realnej korzyści. Niestety tutaj widać słabość managerów.

Karol Chęciński
Prezes Zarządu - Syneo.pl Sp. z o.o. Sp.k.

Często jest tak, że przedsiębiorstwa posiadają zaawansowane rozwiązania np. MES, jednak nie wykorzystują ich potencjału, nie do końca wiedzą po co je zakupili. Warto, aby klient zadał sobie właściwe pytanie : „Po co mi MES?”, „Co będę robił z danymi?” W zdecydowanej większości przypadków nie jesteśmy w Przemyśle 4.0, tylko w 2.45.

Czy polskie przedsiębiorstwa realizują założenia koncepcji Przemysłu 4.0 czy też nadal żyją w świecie MS Excel?

Konsultanci BPC GROUP oraz dostawcy i producenci zaawansowanych systemów IT poszukiwali odpowiedzi na te pytania we Wrocławiu.

Debata ekspercka zorganizowana była przy okazji premiery nowego raportu analitycznego BPC GROUP „ERP – Systemy IT w Polsce. Analiza procesów inwestycyjnych”.

Jaromir Paszek
Business Partner - IFS Industrial and Financial Systems Poland Sp. z o.o.

Silnym bodźcem w rozwoju przedsiębiorstw branży mięsnej był dostęp do środków unijnych oraz narzucane bardzo mocne wymogi jeśli chodzi o sprawy HCCP, higieny, BHP. Nagle przeskoczyliśmy z poziomu firm, które nie miały nic do poziomu firm, które zainwestowały w niesamowite maszyny, w automatykę. Niestety zabrakło tej otoczki merytorycznej. Przedsiębiorstwa kupiły maszynę, ale nie pomyślano o tym, że ona zbiera dane, które trzeba w jaki sposób kolekcjonować, obrobić i wrzucić na przykład do ERP, który będzie bezpośrednio z automatyką współpracować.

Karol Chęciński
Prezes Zarządu - Syneo.pl Sp. z o.o. Sp.k.

Z punktu widzenia decydenta, który wyrósł z „garażu”, to zakup maszyny jest wartością. Dopiero na pewnym poziomie dojrzałości organizacyjnej emocjonalnej decydentów, wartością są optymalizacje organizacyjne. Przemysł 4.0 jest też niestety nadal drogi.

Maciej Jaroszyński
Dyrektor Konsultingu - SUPREMIS Sp. z o.o.

Polski przemysł informatyzuje się kiedy jest to wymuszone. Dobrym przykładem jest automotive, gdzie duzi producenci wymusili inwestycje na małych przedsiębiorstwach, z którymi współpracują. W przypadku rynku farmaceutycznego inwestycje spowodowane są narzuconymi wymogami prawnymi np. serializacją. Jak się okazuje, w tym przypadku, na początku rzeczywiście mówiono o inwestycjach w maszyny, modernizacji linii produkcyjnych, o systemach informatycznych. Potem okazywało się, że te inwestycje ograniczały się tylko do zakupu maszyn do serializacji i ewentualnie do jakiś dodatków, prostych aplikacji, które obsłużą proces programowo. Zabrakło inwestycji w rozbudowane rozwiązania do gospodarki magazynowej czy traceability. Inwestowano tylko tyle, aby spełnić wymóg formalno-prawny.

Szymon Gumółka
Marketing Communication & Digital Sales - Balluff Sp. z o.o.

Technologie, które są dostępne dziś na rynku ( RFID, interfejsy) to nie jest nic nowego. Dziś, natomiast, musimy inaczej zacząć je wykorzystywać. Niestety nadal jesteśmy w świecie Excela, który jest piętnowany. Ja natomiast będę go bronił. Już dawno zdaliśmy sobie sprawę, że inwestycje w wielu przedsiębiorstwach to proces małych kroków. Decydenci chcą, aby proponowane przez nas rozwiązania były w Excelu, bo to jest ich etap w rozwoju. Wcześniej mieli kartkę papieru, która była poziom niżej.

Czy polskie przedsiębiorstwa realizują założenia koncepcji Przemysłu 4.0 czy też nadal żyją w świecie MS Excel?

Konsultanci BPC GROUP oraz dostawcy i producenci zaawansowanych systemów IT poszukiwali odpowiedzi na te pytania we Wrocławiu.

Debata ekspercka zorganizowana była przy okazji premiery nowego raportu analitycznego BPC GROUP „ERP – Systemy IT w Polsce. Analiza procesów inwestycyjnych”.

Szymon Gumółka
Marketing Communication & Digital Sales - Balluff Sp. z o.o.

Dzisiaj nie powinniśmy być tylko dostawcami systemów, ale powinniśmy wskazać przedsiębiorcom rzeczy, których być może nie widzą. Przedsiębiorcy zastanawiają się kim jest dostawca: sprzedawcą czy też partnerem, który wesprze mnie w procesie usprawniania mojego przedsiębiorstwa.

Michał Żelichowski
Członek Zarządu - eq system Sp. z o.o.

Myślę, że Przemysł 4.0 sprowadza się do indywidualizacji produktu. Zmierzamy do tego, aby klient mógł sobie zamówić produkt dokładnie taki, jaki sobie wymyślił. To, co jako dostawcy powinniśmy powiedzieć firmie to, że musi się zmieniać, aby być konkurencyjną na rynku. Musi być w stanie elastycznie i szybko reagować na zmienne zapotrzebowanie rynku. W pierwszej kolejności należy zweryfikować i ewentualnie przebudować przebieg procesów biznesowych. Dopiero wtedy, mając solidne podstawy organizacyjne, można przystąpić do ich automatyzacji i digitalizacji.

Jaromir Paszek
Business Partner - IFS Industrial and Financial Systems Poland Sp. z o.o.

Naszą rolą jest pokazywanie wartości dodanej. Ważne jest aby dostawcy nie byli postrzegani tylko jako sprzedawcy, jako ktoś kto przyjdzie i wdroży system. Ważne, aby projekt był partnerski i rozwojowy dla obu stron. Budowanie wartości dodanej to z jednej strony pokazanie klientowi, że spotykamy się z przedsiębiorstwami takimi jak jego, więc mamy szersze spektrum, szerszy horyzont poglądu na jego problemy. Nie jesteśmy jego wrogiem, który chcę tylko sprzedać, ale trzeba pokazać, że wdrożenie tego systemu rozwinie i jego firmę i wzbogaci o kolejne doświadczenia.

Maciej Jaroszyński
Dyrektor Konsultingu - SUPREMIS Sp. z o.o.

Zmiana u klienta musi być zainicjowana wewnętrznie, dostawca może ją jedynie stymulować. Organizacja musi przyjrzeć się procesom, przyjrzeć się temu, co robi, aby zidentyfikować problemy. Tutaj warto, aby pojawiła się firma taka jak BPC GROUP, aby nie tyle wskazała konkretne rozwiązanie, ile pokazała kategorie rozwiązań i priorytety. Może nie potrzeba firmie systemu, ale maszyny. Dostawcy też powinni mieć odwagę powiedzieć, że być może ich rozwiązanie nie jest potrzebne firmie już teraz, może na ten moment firma potrzebuje inwestycji gdzieś indziej.

Debata ekspercka – Analityka zarządcza

Potrzebujemy narzędzi analitycznych. Wiedzą o tym dostawcy ERP i dlatego swoje rozwiązania uzupełniają o narzędzia analityczne. Jednak w przypadku bardzo dużej ilości danych systemy ERP mogą okazać się niewystarczające. Na rynku dostępna jest bogata oferta specjalizowanych aplikacji, które doskonale sprawdzają się w raportowaniu i kontrolingu.

Dziś wiele przedsiębiorstw zastanawia się jaką drogę wybrać: czy zainwestować w zaawansowany system ERP z rozbudowanymi narzędziami analitycznymi czy skorzystać z zewnętrznych, dedykowanych aplikacji.

Poniżej cytujemy wypowiedzi producentów i dostawców systemów IT, którzy w trakcie debaty eksperckiej, zorganizowanej przez BPC Group (Warszawa 19.10.2017) przedstawili swoje opinie na ten temat.

Dariusz Łukowiak
Wiceprezes zarządu - Komako Sp. z o.o.

Jednym z trendów, dzisiaj i w najbliższej przyszłości, będzie dostarczanie zintegrowanego oprogramowania, które obejmuje narzędzia Business Inteligence, worklflow oraz sztucznej inteligencji w ramach jednej platformy. Wtedy większa liczba przedsiębiorstw będzie mogła korzystać z mechanizmów przepływów pracy czy BI, bo systemy ERP będą mieć je już w sobie.

Zbigniew Błaszczyk
Prezes Zarządu - Febit Sp. z o.o.

Nie zgodzę się, że systemy zintegrowane są najlepsze. Przeważnie są w tych systemach jakieś ograniczenia i często klienci napotykają na takie ograniczenia. Stąd często wybiera się rozwiązania, które są osobne, ale łatwe do integracji z innymi systemami zewnętrznymi. Co do samej analizy przedwdrożeniowej to mam takie zastrzeżenie, że owszem taka analiza od A do Z jest czasochłonna i generuje duże koszty. Natomiast brak zupełnie takiej analizy, prowadzi do kompletnych nieporozumień. Trafiają się tacy klienci, którzy nie rozumieją po co im jest wdrożenie systemu. Jak ktoś już kiedyś powiedział: Automatyzacja dla samej automatyzacji to czyste szaleństwo. Możemy nie dostać żadnej wartości dodanej, a znajdziemy się w sytuacji nie do rozwiązania i od strony wdrożenia i od strony finansowej, bo będą generowane kolejne koszty.

Okazuje się, że systemy BI są swoistym testem na inteligencje dla kadry zarządzającej. Wiele przedsiębiorstw posiada wdrożone zaawansowane narzędzia analityczne, ale z nich nie korzysta lub robi to w ograniczonym zakresie. Dlaczego? Po części jest to kwestia poziomu świadomości użytkowników, którzy nie potrafią wykorzystać potencjału narzędzi w praktyce, a po części dobrej selekcji danych i ich wizualizacji.

Kto zatem w Polsce wykorzystują rozwiązania analityki zarządczej?

Marek Jurkowski
Wiceprezes Zarządu ds. Sprzedaży i Konsultingu - Intense Group Sp. z o.o.

Z badań wynika, że raptem 2 % użytkowników systemów analityczno – BI-owych to są użytkownicy, którzy faktycznie kreują jakieś raporty. Przeważnie są to analitycy w firmach tj. dział kontrolingu, dział analiz, który produkuje zestawienia na potrzeby zarządu, tudzież kadry niższego szczebla. Powstaje więc taki trójkąt: 2 % – kreatorów raportów, 15% – kadra zarządzająca, która korzysta z tych raportów i jednocześnie je modyfikuje (ale modyfikuje w granicach swojego postrzegania), blisko 80% – konsumenci, którzy potrzebują tak naprawdę odpowiedniej do swoich potrzeb i zakresu pracy informacji dostarczonej na czas, w momencie kiedy ta informacja powinna do nich dotrzeć.

Marcin Kowalski
Prezes Zarządu - Archman Sp. z o.o.

Różnimy się, ale nie w sensie technologicznym, bo my te technologie już mamy wszyscy takie same. Różnimy się w kwestii świadomości ludzi, użytkowników – co daje ta technologia, w jaki sposób można ją wykorzystać? Tu jesteśmy faktycznie z tyłu, jeśli chodzi o inne kraje europejskie, Stany Zjednoczone, czy nawet Wschód, który zaczął się dość mocno się rozwijać.

Ewa Rut-Skrzypczak
Dyrektor Działu BI - Humansoft Sp. z o.o.

My mówimy o narzędziach informatycznych. Tutaj zgodzę się z Państwem, że versus kraje zachodnie, dogoniliśmy już rynek. Natomiast świadomość, zarówno potrzeb jak i możliwości użycia rozwiązań BI oraz Workflow, jest różna w różnych przedsiębiorstwach.

Marcin Kowalski
Prezes Zarządu - Archman Sp. z o.o.

Przyszłość wygląda tak, że oczekuje się od systemów, że będą pomagać podejmować decyzje. Jeżeli mamy fakturę, która nie powinna być zaakceptowana, to system to podpowie. Jeżeli jakiś użytkownik chce wyciągnąć z systemu za dużo danych, to system powinien zablokować tę próbę. To jest faktycznie inteligencja. To uczenie maszynowe, które zaczyna być coraz bardziej powszechne, zaczyna wypełniać sensem słowo INTELIGENCE. Jeżeli my dziś powierzymy maszynom ułożenie produktów w supermarkecie to jest duża szansa, że te maszyny ułożą to lepiej niż ludzie. I faktycznie tego typu „mądrości” oczekuje się dzisiaj od systemów Business Inteligence. Przyszłość wiąże się także z ograniczaniem ilości danych, które są w systemach. Należy koncentrować się na tych, które faktycznie coś zmieniają. Po co analizować dane, które nic nie zmieniają w kontekście naszego biznesu.

Przyszłość wiąże się także z ograniczaniem ilości danych, które są w systemach. Należy koncentrować się na tych, które faktycznie coś zmieniają. Po co analizować dane, które nic nie zmieniają w kontekście naszego biznesu.

Debata ekspercka – Branża Spożywcza

“Uważajcie na działy IT. Nie oczekujcie, iż będą wpierać procesy informatyzacji. IT nie lubi zmian. Najczęściej jest neutralne lub kontra.” – niemal jednym głosem wypowiadali się przedsiębiorcy i dostawcy branży spożywczej na debacie eksperckiej, którą zorganizowało BPC w krakowskim hotelu Hilton.

Eksperci omawiali problemy, z którymi borykają się zarządy poszukujące zaawansowanych rozwiązań informatycznych. Tłumaczyli, że celem dostawców jest sprzedaż, dotarcie do decydentów. Pracownicy IT natomiast nie mają wiedzy o tym, co dzieje się w poszczególnych obszarach przedsiębiorstwa. To nie oni decydują o zakupach. Najczęściej hamują inwestycje.

Eksperci obecni na spotkaniu poruszyli wiele kwestii dotyczących kompetencji i roli informatyków w procesach wyboru zaawansowanych rozwiązań m.in.

  • Wskazano na złe praktyki stosowane obecnie przy opracowywaniu zapytań ofertowych. Eksperci tłumaczyli, że tworzone są zbyt długie listy zapytań o funkcjonalności systemu. Większość z nich jest przedsiębiorstwom nie potrzebna. W efekcie powstają listy tzw “TAK – ów” (standardowe odpowiedzi dostawców na pytania dotyczące funkcjonalności – przyp. red.), a przedsiębiorstwa przepłacają za rozwiązania.
  • Omówiono brak zaangażowania działów IT w procesy wyboru rozwiązań. Przede wszystkim zwrócono uwagę na brak kompetencji w rozmowach z dostawcami oraz brak decyzyjności. Wskazywano, że strach przed niewiedzą i odpowiedzialnością przekłada się na niechęć informatyków do wprowadzania w przedsiębiorstwie nowych, zaawansowanych technologicznie rozwiązań.
  • Eksperci poruszyli temat manipulacji dostawców na etapie tworzenia umowy z przedsiębiorstwami. omijania w umowach ważnych usług, które mogłyby znacznie podnieść cenę oferty. Taktyka zaniżania cen jest często stosowana. Przedsiębiorstwa natomiast nie potrafią odróżnić rzetelnie opracowanej oferty od tej “zmanipulowanej”.

Debata ekspercka zorganizowana w Krakowie była nietypowa – mówi Iwona Gajda, Prezes Zarządu BPC – w trakcie rozmowy poruszono wiele kwestii nieprzewidzianych w harmonogramie. Opracowaliśmy długą listę cennych wskazówek dla przedsiębiorców, którzy poszukują rozwiązań. Ponadto, uzyskaliśmy odpowiedzi na szereg pytań, które zadają przedsiębiorstwa w obszarze wertykalizacji. Firma Columbus obszernie i przejrzyście omówiła ten temat, za co jej serdecznie dziękuję.

Wnioski ze spotkania ekspertów branży spożywczej zostaną zredagowane i przekazane przedsiębiorstwom.

Przedsiębiorcy branży spożywczej potrzebują doradztwa na etapie wyboru rozwiązań ERP oraz dedykowanych produkcji.

Obawiają się, iż ulegną presji dostawców bądź pogubią się w natłoku sprzecznych informacji na temat funkcjonalności rozwiązań.

Aby ułatwić zarządom przedsiębiorstw organizację procesu wyboru rozwiązania firma konsultingowa Business Penetration & Consulting zorganizowała debatę ekspercką. Do rozmów zaproszono szefów IT oraz produkcji przedsiębiorstw branży metalowej i maszynowej oraz uznanych na świecie dostawców rozwiązań klasy ERP i MES.

Na spotkaniu eksperci rozwiązywali problemy polskich przedsiębiorców. W oparciu o własne doświadczenia zbudowali listę priorytetowych zagadnień, którymi powinny zająć się przedsiębiorstwa w I etapie wyboru rozwiązania. Lista oraz wnioski ze spotkania, zredagowane w formę praktycznych porad i wskazówek zostaną przekazane przedsiębiorstwom.

Wojciech Ziaja - BPC E-Technology Sp. z o.o.

Niektórzy dostawcy rozwiązań ERP nie potrafią scharakteryzować przedsiębiorstwa, do którego kierują system. Wskazują na referencje w obszarze produkcji mięsa, administracji samorządowej, dystrybucji towaru, a w chwilę potem twierdzą iż rozwiązanie doskonale sprawdza się w budownictwie. Myślę, że ten model działania powoli ustępuje miejsca specjalizacji. Dostawcy wcześniej czy później będą musieli doprecyzować swoje miejsce na rynku. Przegrają w walce o klienta z bardziej wyspecjalizowanym i kompetentnym dostawcą.

Piotr Szczerbiak - Columbus Polska Sp. z o.o

Czym jest wertykalizacja?

Polskim odpowiednikiem słowa “wertykalizacja” jest “sektoryzacja” – czyli są to rozwiązania branżowe. Przez lata dostawcy systemów ERP dostarczali takie rozwiązania w zakresie zarządzania i raportowania pracy przedsiębiorstw. Oznaczało to również wspieranie zarządu w podejmowaniu decyzji. Wielu przedsiębiorców może poświadczyć, że możliwości funkcjonalne takich systemów pokrywają się z ich wymaganiami i potrzebami. Generalnie rzecz ujmując można metodyką wertykalizacji dopasować i wdrożyć system do niemal każdego przedsiębiorstwa. Problemem staje się tutaj czas i koszt. Niejednokrotnie może się okazać, że koszty przerastają możliwości przedsiębiorstw, a rozwiązania zostały niewłaściwie dopasowane. Na bazie tych rozważań można wysnuć wniosek – ze standardowych rozwiązań wyrosły skonkretyzowane rozwiązania branżowe. Zawężamy swoje działania do pewnych konkretnych sektorów i przy wykorzystaniu doświadczenia naszych partnerów możemy dostosować potrzeby do możliwości. Tym właśnie jest wertykalizacja.

Przykład

Jako przykład można przywołać rozwiązanie branżowe Columbus FOOD, które zbudowane jest w technologii Microsoft Dynamics AX 2012 i uzupełnione o zestaw predefiniowanych procesów charakterystycznych dla producentów i dystrybutorów żywności – Columbus Rapid Value FOOD. Rapid Value to kwintesencja wertykalizacji i odpowiedź Columbusa na potrzeby naszych Klientów, którzy wymagają szybszych wdrożeń, a co za tym idzie – szybszego zwrotu z inwestycji. Kolejnym dobrym przykładem wertykalizacji jest Microsoft Dynamics AX for Retail, w którym producent dostarcza funkcjonalności niezbędnych w branży handlowej, takich jak hierarchiczna struktura artykułów, różne rodzaje promocji, wsparcie programów lojalnościowych czy pełna integracja ERP z POS.

Jak powstają rozwiązania wertykalizowane?

Tak naprawdę dróg jest wiele, np. w Microsofcie z jednej strony rozwiązania wertykalne tworzą partnerzy, z drugiej sam producent rozwija produkt w wybranych, branżowych kierunkach.W Columbus mamy swoje centra kompetencji, które zbierają wymagania i doświadczenia z oddziałów z całego świata i z czasem, bo taki proces po prostu musi trwać, wdrażane są do naszych rozwiązań i modułów.

Wertykalizacja na rynku polskim

Wertykalizacja nie zagościła jeszcze na polskim rynku, choć zmierza to w dobrym kierunku. Problem polega na tym, że zrobienie takiego rozwiązania wertykalnego wymaga bardzo dużego nakładu środków finansowych. Mówimy tutaj pewnie o grubych milionach złotych. Wielu dostawców na to nie stać. Microsoft swoje rozwiązania tworzył nie mniej niż 3-4 lata, nakładem wielu milionów euro, a nie polskich złotych. Ja wskazałbym zaledwie dwóch dostawców w sieci Dynamics AX, którzy wertykalizację rzeczywiście urealniają i realizują.

Przedsiębiorcy branży spożywczej potrzebują doradztwa na etapie wyboru rozwiązań ERP oraz dedykowanych produkcji.

Obawiają się, iż ulegną presji dostawców bądź pogubią się w natłoku sprzecznych informacji na temat funkcjonalności rozwiązań.Aby ułatwić zarządom przedsiębiorstw organizację procesu wyboru rozwiązania firma konsultingowa Business Penetration & Consulting zorganizowała debatę ekspercką.

Do rozmów zaproszono szefów IT oraz produkcji przedsiębiorstw branży metalowej i maszynowej oraz uznanych na świecie dostawców rozwiązań klasy ERP i MES.

Na spotkaniu eksperci rozwiązywali problemy polskich przedsiębiorców. W oparciu o własne doświadczenia zbudowali listę priorytetowych zagadnień, którymi powinny zająć się przedsiębiorstwa w I etapie wyboru rozwiązania. Lista oraz wnioski ze spotkania, zredagowane w formę praktycznych porad i wskazówek zostaną przekazane przedsiębiorstwom.

Łukasz Kubas - BPC E-Technology Sp. z o.o.

W jaki sposób wyłonić na rynku system ERP, który spełni potrzeby przedsiębiorstwa?

Można: przeglądać rankingi ERP, zorganizować wiele prezentacji rozwiązań, zaangażować najlepszych informatyków do oceny technologicznej systemu, przeznaczyć duży budżet na zakup rozwiązania. Ale to i tak nie wystarczy. Przede wszystkim Zarząd musi wiedzieć, jakie potrzeby ma spełnić rozwiązanie i jakie cele zrealizować. Ale który Zarząd ma czas, by odpowiadać na takie pytania?

Jacek Janicki - Columbus Polska Sp. z o.o

Gdybym miał wybierać jakiś system ERP dla naszego przedsiębiorstwa, to skorzystałbym z pomocy firmy doradczej. Postawiłbym jasno nasze wymagania i cele, a następnie zleciłbym poszukiwanie kilku dostawców, którzy spełnią nasze wymagania. A później? Później wybrałbym jedną z tych firm. Już wtedy dokonałbym oceny na podstawie ceny, oraz własnych preferencji. Najpierw zacząłbym od samej analizy przedwdrożeniowej albo porządnej diagnostyki, żeby dokładnie sprecyzować zakres i cenę. Czyli, reasumując: ktoś pomaga przebrać rynek, no bo przy takiej ilości ciężko jest zrobić to samemu. Tu trzeba chyba wyjść od tego, żeby postawić sobie jasno sprecyzowane cele biznesowe – po co to robię, w jakim budżecie. Mówię o celach biznesowych, bo należy pamiętać, że wdrożenie systemu ERP to projekt biznesowy, a nie informatyczny – dlatego wychodzimy od celów biznesowych i na nich kończymy. Technologia to tylko narzędzie, droga do celu.

Piotr Szczerbiak - Columbus Polska Sp. z o.o

Krótko mówiąc, należy dokonać analizy wymagań – zaczynając od celów, dochodząc do wymagań funkcjonalnych. Poprosić firmę doradczą o wyselekcjonowanie czterech czy trzech dostawców końcowych. Z tymi dostawcami przejść te wymagania. Pewnie nie poszedłbym na żadną prezentację systemu. Pojechałbym jednak na wizyty referencyjne, prawdopodobnie sam, bez tej firmy. Zapytałbym, ile kosztował taki wydatek i od razu z tej perspektywy ewaluowałbym te oferty. Bo jest tak, jak powiedziałem wcześniej – nagminną metodą jest wyłączanie kosztów na później i nieukazywanie ich w momencie podpisywania umowy. Ewentualnie dowiedziałbym się po prostu i zacząłbym od podzielenia kontaktu na dwie części. Analiza, design i implementacja. Ja osobiście tak bym zrobił.

Maria Kowalik - Społem PSS Zawiercie

Nie zatrudnimy firmy consultingowej z uwagi na duże koszty. Zaczęliśmy sami poszukiwać informacji o tym jakie rozwiązania ma konkurencja i jak one działają. Trzeba było pojechać na wizytę referencyjną – nie do jakiejś firmy z branży metalowej, lecz do takiej, która prowadzi podobną działalność. Na przykład ma sklep spożywczy, bardzo zbliżonej powierzchni. Ja rozumiem, że to jest inny region i inna specyfika, ale kwestia zapasów, zakupów, sprzedaży jest zawsze ta sama. Jeśli u niego to wychodzi, to ja uważam, że to można będzie wprowadzić i u nas.

Wybraliśmy kilka systemów, które spełniały nasze wymagania, tj. były na “tak”. Dostawcy przedstawili oferty cenowe, które różniły się o 50%. To dla mnie jest nie do przyjęcia. No bo dlaczego mam płacić więcej za to samo “tak” ? Trzeba szukać takiego rozwiązania, które spełni najistotniejsze potrzeby firmy, takiego które ma największy wpływ na naszą działalność. Z drugiej strony pojawia się pytanie: czy objąć informatyzacją te obszary, które funkcjonują dobrze? Jest to dla nas dylemat.

Marek Błażyca - Zakłady Przemysłu Mięsnego Biernacki Sp. z o.o.

Na początku zbieraliśmy informacje z różnych zakładów mięsnych. Pomimo, że to są zakłady konkurencyjne, to przekazywane są informacje. Ja znam informatyków i było mi łatwiej. Dowiadywaliśmy się od środka na temat różnych rozwiązań. Wiedzieliśmy, co denerwuje użytkowników w samym programie i jak oceniany jest dostawca. Szukaliśmy, porównywaliśmy potencjał dostawców: ilu pracowników ma zatrudnionych na stałe? Czy ten potencjał pozwoli na utrzymanie naszego wdrożenia z takim harmonogramem jaki założyliśmy? Analizowałem też gotowe rozwiązania oferowane przez dostawców, którzy mocno związani sa z branżą mięsną i gastronomiczną. Dostawcy organizowali wizyty referencyjne. Wybieraliśmy dziesięć rozwiązań, które następnie selekcjonowaliśmy.

Krzysztof Matolicz - Zakład Produkcyjno-Usługowy JAL Sp.j.

Według mnie trzeba rozważyć skorzystanie z usług firmy doradczej. Na pierwszy odsiew spośród tych stu lub więcej systemów szkoda byłoby mi czasu. Drugim przypadkiem, w którym skorzystałbym z usług firmy zewnętrznej, jest zlecenie policzenia ROI, czyli rentowności takiej inwestycji. Najlepsza inwestycja jest jedna. Wiadomo, mogą być o zbliżonej rentowności. Natomiast taki wskaźnik ROI chciałbym zobaczyć. Myślę, że z kilkoma wybranymi dostawcami rozmawiałbym we własnym zakresie, tzn. w gronie zespołu fachowców z własnej firmy, czyli z działu IT, produkcji, jakości, księgowości, handlu. W takim węższym gronie przeanalizowałbym kilka rozwiązań.

Andrzej Jarosz - ANT Sp. z o.o.

Mam pytanie – czy państwo naprawdę chcecie kupić najlepszy system na świecie? Czy macie na to czas, pieniądze? Czy jest wam to potrzebne? Najlepszy dostawca? Ja uważam, że nie potrzebujecie dla siebie najlepszego rozwiązania jakie może być. Potrzebujecie rozwiązania takiego, które spełni wasze oczekiwania. Teraz – skąd wziąć w ogóle firmy, z którymi będę rozmawiał? Firma, kiedy się rozwija, powinna obserwować swoje otoczenie i szukać potencjalnych dostawców. Warto żeby firma, która ma jakieś aspiracje do wdrażania systemu, uczestniczyła w jakichś konferencjach, pojechała, zobaczyła. Aby sprawdzić dostawcę proponuję zrobić wdrożenie pilotażowe. Wybrać jakiś mniejszy zakres rozwiązania, a potem ten system dozbrajać w kolejne funkcje.

Ryszard Pytel ( via E-Mail ) - DataConsult Sp. z o.o.

Proces wyboru systemu WMS w firmie zależy praktycznie od 2-ch czynników – budżetu, którym przedsiębiorstwo dysponuje oraz czasu, który przyszli beneficjenci systemu mogą poświęcić na wybór rozwiązania. Jeśli czasu jest dużo, często budżet może mieć nawet mniejsze znaczenie. Na wdrożenie systemu WMS potrzeba średnio 5-7 miesięcy czasu. Tak więc istotne jest określenie punktu pełnego startu produkcyjnego systemu. Od tej daty planujemy działania związane z wyborem dostawcy oraz przeprowadzeniem prac.

Pamiętajmy, że nawet po wyborze dostawcy następuje kilkunastodniowe opóźnienie w pracach, spowodowane dogrywaniem zapisów umownych przez działy prawne obu stron.Jeśli dysponujemy czasem, proces wyboru możemy poprowadzić dwojako. Niezależnie od wyboru ścieżki warto zawsze spisać swoje potrzeby w specyfikacji funkcjonalnej.

Taki dokument pomoże zebrać i usystematyzować wymagania w zakresie rozwiązania, jest również przydatny dla dostawcy w zakresie wyceny pracochłonności projektu.Pierwsze rozwiązanie: organizujemy kilka spotkań – najlepiej z czołówką polskich firm w tym zakresie. Każda prezentacja pozwala nam na zwiększenie i jednocześnie doprecyzowanie potrzeb oraz korzyści, które chcemy osiągnąć. Zdobywamy wiedzę poświęcając na to dużą ilość czasu, jednocześnie ryzykując, że coś istotnego możemy przeoczyć.

Drugie rozwiązanie: korzystamy z usług zewnętrznej firmy/doradcy, która posiada kompetencje w zakresie przeprowadzenia pełnego audytu logistycznego, precyzyjnego określenia potrzeb, pokazania racjonalnych rozwiązań i korzyści, które można osiągnąć.

Po tym etapie rozpoczynamy spotkania z dostawcami, mając bardzo dokładnie sprecyzowane oczekiwania i wymagając podobnych funkcjonalności od prezentujących się firm.Niewątpliwie w wyborze systemu może pomóc wizyta referencyjna. Jakkolwiek zobaczenie systemu „na żywo”, ale w zupełnie innej od naszej docelowej konfiguracji to nie to samo, co skonfigurowanie nawet jednego, ale procesu działającego w naszej organizacji, na naszych danych. Preferujemy tą drugą formę prezentacji „żywego” systemu.

Przedsiębiorcy branży spożywczej potrzebują doradztwa na etapie wyboru rozwiązań ERP oraz dedykowanych produkcji.

Obawiają się, iż ulegną presji dostawców bądź pogubią się w natłoku sprzecznych informacji na temat funkcjonalności rozwiązań.A

by ułatwić zarządom przedsiębiorstw organizację procesu wyboru rozwiązania firma konsultingowa Business Penetration & Consulting zorganizowała debatę ekspercką.

Do rozmów zaproszono szefów IT oraz produkcji przedsiębiorstw branży metalowej i maszynowej oraz uznanych na świecie dostawców rozwiązań klasy ERP i MES. Na spotkaniu eksperci rozwiązywali problemy polskich przedsiębiorców.

W oparciu o własne doświadczenia zbudowali listę priorytetowych zagadnień, którymi powinny zająć się przedsiębiorstwa w I etapie wyboru rozwiązania. Lista oraz wnioski ze spotkania, zredagowane w formę praktycznych porad i wskazówek zostaną przekazane przedsiębiorstwom.

Iwona Gajda - Business Penetration & Consulting Sp. z o.o.

Kogo powinien wyznaczyć Zarząd jako koordynatora procesu wyboru rozwiązania dla produkcji – szefa produkcji czy szefa IT? Czy informatyk ma odpowiednią wiedzę i kompetencje – zna potrzeby i problemy pracowników na hali produkcyjnej? Czy szef produkcji potrafi ocenić rozwiązanie pod względem technologicznym i dobrać odpowiednią infrastrukturę? Konsekwencje wyboru odczują wszyscy: IT, produkcja i Zarząd.

Andrzej Jarosz - ANT Sp. z o.o.

W związku z tym, że jesteśmy zapraszani przez ludzi z produkcji, to niestety informatycy z nimi dobrze nie żyją. Najczęściej IT jest albo neutralne, albo jest kontra. IT nie lubi zmian, nie chce problemów np. żeby sieć internetowa trafiała gdzieś tam do maszyny. IT nie rozumie tego, co dzieje się na produkcji.

Piotr Szczerbiak - Columbus Polska Sp. z o.o

Z naszej perspektywy wygląda to w ten sposób, że rzeczywiście (żeby nikogo nie urazić), działy IT najczęściej są pomijane w tych wyborach. Jeżeli rozmawiamy z IT, to najczęściej mówią oni z nam językiem informatycznym. Mówią o wskaźnikach, uaktualnieniach, wsparciu. Natomiast, jeżeli wychodzimy od systemu ERP, czy systemu wspierającego zarządzanie procesami biznesowymi, to raczej powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego biznes potrzebuje nowego systemu? Nie językiem informatycznym. Pytanie jest takie: czy zarząd coś potrzebuje od nowego systemu czy też nie potrzebuje?

Daniel Żuk - Regis Sp. z o.o.

Czy w kwestii logistyki produkcji zarząd ma decydować?

Piotr Szczerbiak - Columbus Polska Sp. z o.o

Nie, natomiast cały czas musi powiedzieć, po co ten system jest realizowany. Jeżeli tego nie ma to najczęściej, z naszego doświadczenia wygląda to w ten sposób, że zawsze na koniec wdrożenia projektu zastanawiają się, po co wydają te pieniądze. Dlaczego takie duże pieniądze wydajemy? Cóż tak naprawdę przedsiębiorstwo z tego uzyska? Czy to się przełoży na jakiekolwiek wskaźniki?

Daniel Żuk - Regis Sp. z o.o.

Zarząd niekoniecznie interesuje sią wszystkim, co w firmie zachodzi. Podejmuje decyzje o znaczeniu strategicznym, ponieważ widzi firmę całościowo, a nie z punktu widzenia poszczególnych działów.

Krzysztof Matolicz - Zakład Produkcyjno-Usługowy JAL Sp.j.

Tak, nie zawsze zarząd ma świadomość celów biznesowych. Nie zawsze to wszystko działa tak, jak powinno.

Daniel Żuk - Regis Sp. z o.o.

Zarząd patrzy na wskaźniki: sprzedaż, marża, tego typu rzeczy.

Piotr Szczerbiak - Columbus Polska Sp. z o.o

Tak nie można powiedzieć. Przecież to zarząd określa cele. Ja sobie nie wyobrażam, że jest tak jak pan tu mówi, że zarząd nie interesuje się. Jak może się nie interesować? Przecież musi mieć jakiś cel. Musi mieć efekt. Jeśli nie ma efektu, to się szuka przyczyny. Ludzie mówią: “Bo wie pani prezes, gdybyśmy mieli to i to… – to byłoby inaczej”. Po analizie okazuje się, że brakuje szybkości działania, bo brakuje pewnych danych. I wtedy zarząd podejmuje decyzję, że procesy trzeba usprawnić. A jak można to usprawnić? Etapami.

Daniel Żuk - Regis Sp. z o.o.

Przepraszam. Chodzi mi o pewien poziom szczegółowości. Wiadomo, że jak coś jest źle – na przykład widać na wskaźniku, że spada marża – to zarząd zadaje pytanie: co się dzieje? Jeśli problem jest na produkcji – pyta szefa produkcji. Rozumiem więc, że szef produkcji odpowiada za ten temat i on działa na tym poziomie szczegółowości.

Maria Kowalik - Społem PSS Zawiercie

Na pewno szczegóły wychodzą na poszczególnych stanowiskach, czy to u kierownika czy u poszczególnych pracowników. To oni mają wiedzę w tym zakresie. Informacja musi iść z dołu do góry.

Piotr Szczerbiak - Columbus Polska Sp. z o.o

Źródłem, z którego przychodzi decyzja o wymianie systemu, powinien być zarząd. To on wyznacza cele dla projektu. Trzymając się zatem powyższego przykładu: leci marża – więc trzeba ją poprawić. Ale wiemy, że spadek marży przekłada się na pewną wadę procesu biznesowego. Wyznaczamy nasze wymagania biznesowe w związku z tym procesem, a one przekładają się na wymagania funkcjonalne systemu, który należy wdrożyć. Wszystkie te zależności muszą być jasno zdefiniowane.

My natomiast spotykamy się z takimi figurami (nie chcę kogoś dotknąć ), że dostajemy listy dwóch albo trzech tysięcy pytań o funkcjonalności systemu. Na przykład czy system wyświetla czerwoną ramkę po lewej stronie, w tym i czy w tym miejscu…?

Iwona Gajda - Business Penetration & Consulting Sp. z o.o.

Ale dlaczego tak się dzieje?

Piotr Szczerbiak - Columbus Polska Sp. z o.o

Po pierwsze, firmy nie myślą projektowo ale procesowo. A to są zupełnie inne podejścia. Wdrożenie czegokolwiek jest tak naprawdę projektem i nie można go zostawić jednej komórce. Trzeba zespół projektowy, który będzie koordynował proces, a do którego będzie włączone IT, produkcja, oraz kilka innych komórek.

Andrzej Jarosz - ANT Sp. z o.o.

Zachęcam, żeby ktoś z IT pojawiał się na spotkaniach z naszą firmą, bo potem będzie łatwiej na etapie wdrożenia. Trzeba jednak zauważyć, że tacy informatycy w przedsiębiorstwie zajmują się różnymi sprawami – na przykład komputerem, bezpieczeństwem, Microsoftem, upgrade’ami etc. Mają milion rzeczy na głowie.

Rozmowa na temat systemu do produkcji, o podłączaniu sterowników, okazuje się dla nich za trudna. Ale informatyk przy tych rozmowach powinien być i powinien się im przysłuchiwać.

Piotr Szczerbiak - Columbus Polska Sp. z o.o

To jest oczywiście prawda. Manager IT na pewno powinien być włączony w wybór systemu już od samego początku.

Iwona Gajda - Business Penetration & Consulting Sp. z o.o.

A czyja to jest wina, że ich teraz tam nie ma? Że nie uczestniczą w rozmowach z kierownikami produkcji, z szefami sprzedaży: Prezesa? Kierowników merytorycznych ? A może szefa IT, który ucieka i się boi?

Andrzej Jarosz - ANT Sp. z o.o.

Ja myślę, że jest to wina stosunków które panują między działem IT, a pozostałymi działami. W wielu firmach nie są one dobre i sytuacja ta ma miejsce od wielu, wielu lat, praktycznie od założenia fabryki. Od początku informatyk jest takim problemem dla wszystkich działów.

Jacek Janicki - Columbus Polska Sp. z o.o

Tu jest jeszcze jedna rzecz – bo to chyba zależy od tego, że informatyka wtedy widać, kiedy się coś zepsuje. Jak wszystko działa, to nikt nie szuka informatyka.

Maria Kowalik - Społem PSS Zawiercie

… Każdy powie: “A co on tam robi?” …

Piotr Szczerbiak - Columbus Polska Sp. z o.o

… i nagle się, krótko mówiąc, jest kojarzony ze wszystkim, co się psuje. I to jest złe.

Andrzej Jarosz - ANT Sp. z o.o.

Trudno o dobrych informatyków w przedsiębiorstwie

Marek Błażyca - Zakłady Przemysłu Mięsnego Biernacki Sp. z o.o.

Wielokrotnie obserwowałem, że pomiędzy Zarządami firm a Zespołami IT istnieje ogromna przepaść w oczekiwaniach. Z jednej strony Zarząd, kierownictwo, próbuje wykonać wszelkie prace związane z jakąkolwiek elektroniką, poprzez działy IT, ponieważ tak jest taniej, szybciej. W efekcie informatycy są zabiegani i stale rozchwytywani. Na początku jeszcze starają się uczestniczyć w rozmowach i prezentacjach, potem już nie, bo nie mają na to czasu. Przecież muszą wykonać inne prace. Najciekawsze, że na koniec, przedstawia się im już gotowe ustalenia, umowy, rozwiązania z prośbą o opinię.

Krzysztof Matolicz - Zakład Produkcyjno-Usługowy JAL Sp.j.

Jeszcze jedna kwesta. Pojęcie informatyk jest dosyć szerokie. Można tak nazywać zarówno technika, jak również inżyniera czy magistra. Informatycy zazwyczaj specjalizują się w konkretnej działalności, np. zapewnieniu bezpieczeństwa sieci, wdrożeniach ERP, programowaniu itd. Poza tym informatyk informatykowi nierówny. Specjaliści są drodzy, a często wybiera się tanio, czyli niekoniecznie najlepiej.

Debata ekspercka – Branża Metalowa

6-go grudnia do katowickiego hotelu Arsenal Palace przyjechali eksperci branży maszynowej i metalowej, by wraz z BPC rozwiązywać problemy polskich przedsiębiorców. Na spotkaniu obecni byli szefowie IT, kierownicy produkcji i wybrani dostawcy.

Eksperci wskazywali, iż ostatnie 4 lata tak zmieniły rynek, że jesteśmy w zupełnie innym miejscu. Oferowane dzisiaj rozwiązania mają zaszyte w sobie różne technologie, trzeba wiedzieć z jakimi systemami mogą się integrować. W oparciu o własne doświadczenia eksperci zbudowali listę priorytetowych zagadnień, którymi powinny zająć się przedsiębiorstwa w I etapie wyboru rozwiązania klasy ERP.

BPC systematycznie dociera do przedsiębiorstw produkcyjnych zlokalizowanych na terenie całej Polski, które poszukują rozwiązań informatycznych klasy ERP oraz MES. Przekazuje wiedzę o systemach, weryfikuje kompetencje dostawców, szkoli przedsiębiorców w przeprowadzaniu procesów wyboru rozwiązań. Firma łączy działalność edukacyjną z doradczą, stąd jest wstanie dotrzeć do szerokiego grona przedsiębiorstw.

– Dzięki spotkaniom eksperckim możemy pozyskać odpowiedzi na ważne pytania, które trafiają do nas ze strony zarządów przedsiębiorstw, czy też osób koordynujących procesy wyboru. Konsultujemy wiele kwestii dotyczących opracowywania zapytań ofertowych, przeprowadzenia audytów, czy weryfikacji funkcjonalności poszczególnych rozwiązań – mówi Iwona Gajda, Prezes Zarządu BPC – to nieocenione wsparcie ze strony doświadczonych konsultantów, analityków, inżynierów.

Spotkanie zorganizowane 6 grudnia dedykowane było przedsiębiorstwom branży maszynowej oraz metalowej. Eksperci omówili kilkanaście kwestii problemowych dotyczących I etapu wyboru rozwiązania klasy ERP oraz MES m.in.

  • Zdefiniowanie potrzeb przedsiębiorstwa przez własny zespół analityczny. Została poruszona kwestia kompetencji zespołów oraz zaangażowania zewnętrznych służb.
  • Budżet – określenie wielkości. Eksperci wskazali na wady i zalety zdefiniowania środków finansowych na etapie tworzenia zapytań ofertowych, jak w etapach późniejszych.
  • Opracowanie listy rozwiązań, które analizowane być powinny w procesach selekcji. W grupie eksperckiej konsultowano kryteria i metody weryfikacji systemów oraz źródła pozyskiwania wiedzy o potencjale rynku. Zwrócono uwagę na liczne pułapki stosowane obecnie w trakcie prezentacji rozwiązań oraz na etapie sprzedaży.

BPC reprezentowali:

  1. Iwona Gajda, Prezes Zarządu Business Penetration & Consulting
  2. Łukasz Kubas, Członek Zarządu BPC E-Technology
  3. Wojciech Ziaja, Sales Manager BPC E-Technology

Wnioski ze spotkania, zredagowane w formę praktycznych porad i wskazówek zostaną przekazane przedsiębiorstwom borykającym się z problemami wyboru rozwiązań.

Kilkadziesiąt przedsiębiorstw branży metalowej i maszynowej chce w 2013 roku wybrać rozwiązanie ERP lub dedykowane produkcji.Aby ułatwić zarządom przedsiębiorstw organizację procesu wyboru rozwiązania firma konsultingowa Business Penetration & Consulting zorganizowała debatę ekspercką.

Do rozmów zaproszono szefów IT oraz produkcji przedsiębiorstw branży metalowej i maszynowej oraz uznanych na świecie dostawców rozwiązań klasy ERP i MES. Na spotkaniu eksperci rozwiązywali problemy polskich przedsiębiorców.

W oparciu o własne doświadczenia zbudowali listę priorytetowych zagadnień, którymi powinny zająć się przedsiębiorstwa w I etapie wyboru rozwiązania. Lista oraz wnioski ze spotkania, zredagowane w formę praktycznych porad i wskazówek zostaną przekazane przedsiębiorstwom.

Iwona Gajda - Business Penetration & Consulting Sp. z o.o.

Na rynku podzielone są opinie dotyczące zasadności przeprowadzania analizy przedwdrożeniowej w przedsiębiorstwie przez zewnętrzną firmę konsultingową. Zarówno dostawcy, jak i przedsiębiorcy wypowiadają się kategorycznie: są za, albo przeciw. Zapraszamy do zapoznania się z opiniami ekspertów branży maszynowej i metalowej.

Janusz Brzozowski - Fabryka Urządzeń Mechanicznych "PORĘBA" Sp. z o.o.

Zaangażowanie zewnętrznej firmy jest logiczne, lecz w praktyce firma wdrażająca powtarza tę samą metodologię analizy przedwdrożeniowej. Dwa razy te same, niepotrzebne spotkania, przegląd procedur, dokumentów – i marne odkrycia typu, że na magazynie są dokumenty PZ, czy RW. Firma wdrażająca asekuruje się, bo powstaje dokument – analiza przedwdrożeniowa – napisana ich językiem, według którego rozstrzygane są spory interpretacyjne. Każdy z tych dokumentów mówi o tym samym lecz w innej metodologii, innej logice. Pojawiają się problemy interpretacyjne. Na końcu okazuje się, że ostateczny odbiorca, przykładowo księgowy, ma co innego na myśli. Nie da się stwierdzić, czy system można odebrać, czy nie.

Michał Kantor - Frapol Sp. z o.o.

Analiza nie odpowie nam na pytanie: „Jakie są nasze oczekiwania w stosunku do wdrożenia systemu?” Musimy mieć cel biznesowy. Wyznaczenie takiego celu na etapie bieżącym, np. chcemy wspierać aktualne procesy, jest tylko połowicznym sukcesem. Musimy określić, jak chcemy wyglądać za cztery lata, za pięć lat. Najpierw należy wyedukować pracowników przedsiębiorstwa, czym jest system zintegrowany – aby mogli określić swoje potrzeby. I to jest praca po stronie zarządu lub współpracy z firmą doradczą. Jeżeli zaczynamy współpracować z firmą doradczą, to powinna ona uczestniczyć w całym procesie wdrożenia. Przedsiębiorstwo ewoluuje, zmienia się. W związku z tym firma doradcza cały czas musi śledzić zmiany, które wprowadza dostawca systemu ERP. Samo spisanie analizy przez firmę, oddanie jej i stwierdzenie: „To jest analiza, macie tak wdrażać” – to jest tylko mały kawałek.

Artur Sawicki - QAD Polska Sp. z o.o.

Ja myślę, że analiza jest niekiedy aktem rozpaczy firmy wybierającej – po wielu miesiącach procesu wyboru nadal nie wie nadal na jaki system się zdecydować. Podejmuje więc decyzję „zróbmy analizę przedwdrożeniową”. W ten sposób robi się już wdrożenie, ale ciągle z opcją, że „w razie czego można się wycofać”. Życie pokazuje, że definicja projektu z analizy jest często zupełnie inna od tego co się wdraża. Dwie strony w trakcie projektu uczą się siebie i proces ten jest tak dynamiczny i ważny, że byłoby nierozsądne hamować go poprzez kotwicę jakim jest analiza.

Dominik Niedziela - Jowix-Triomet Sp. z o.o.

Problem tkwi w tym, że nad zrobioną analizą nikt się pochyla. Z reguły przychodzi analityk biznesowy i pyta: „Co Pan, Pani robi?”. Odpowiedzi wrzuca na kartkę – i to jest opisanie procesów, które istnieją w firmie. Potem użytkownicy mówią: „ Takie rzeczy można robić? A może jeszcze to? A może to?” itd. A tak naprawdę, trzeba byłoby usiąść do tej analizy z dostawcą oprogramowania i powiedzieć: „Słuchajcie, nasze rozwiązanie może zrobić tak: coś uprościmy, coś zmienimy, coś usuniemy, coś dodamy, itd.” Rozwinąć to troszkę. Im więcej czasu poświęcimy przed rozpoczęciem wdrożenia na to, co ten system zrobi, na to co osiągniemy – tym więcej zyskamy. Zarząd z reguły nie wie, czego ma się spodziewać po nowym systemie. Spodziewa się „kokosów”: właściciel pieniędzy, pracownicy czegoś tam jeszcze, każdy coś chce – ale tak naprawdę nikt nie wie czego.

Krzysztof Mękwiński - Nexteer Automotive Sp. z o.o.

Tak naprawdę przedsiębiorstwo powinno być w stanie same wykonać analizę biznesową, wtedy jest gotowe na wdrożenie systemu ERP. Bo wtedy tak naprawdę ma siłę. Natomiast, jeśli chodzi już o wybór dostawców, o wybór produktów, to tutaj rzeczywiście skłaniałbym się ku dostawcom zewnętrznym – mimo, że oni będą promowali swoje marki.

Marek Palczyński - Agromet "ZEHS" Lubań S.A.

Wybór odpowiedniego rozwiązania jest bardzo czasochłonny, pracochłonny. Trzeba po prostu przejrzeć ten rynek, obejrzeć ileś-tam-dziesiąt systemów, nawet losowo, co drugi. No trzeba je przejrzeć, żeby sobie wyrobić jakieś zdanie, jakąś opinię. Jeśli chodzi o analizę procesów, to można skorzystać z pomocy firmy zewnętrznej. W negocjacjach z firmami i wyborze systemu konsultant zewnętrzny powinien być partnerem kierownika wdrożenia ze strony klienta, służyć radą proponować rozwiązania jednak decyzje pozostać muszą po stronie klienta. Z doświadczenia wiem ile znaczy świeże spojrzenie z boku, nie obarczone całą historią zakładu.

Kilkadziesiąt przedsiębiorstw branży metalowej i maszynowej chce w 2013 roku wybrać rozwiązanie ERP lub dedykowane produkcji.

Aby ułatwić zarządom przedsiębiorstw organizację procesu wyboru rozwiązania firma konsultingowa Business Penetration & Consulting zorganizowała debatę ekspercką. Do rozmów zaproszono szefów IT oraz produkcji przedsiębiorstw branży metalowej i maszynowej oraz uznanych na świecie dostawców rozwiązań klasy ERP i MES.

Na spotkaniu eksperci rozwiązywali problemy polskich przedsiębiorców. W oparciu o własne doświadczenia zbudowali listę priorytetowych zagadnień, którymi powinny zająć się przedsiębiorstwa w I etapie wyboru rozwiązania. Lista oraz wnioski ze spotkania, zredagowane w formę praktycznych porad i wskazówek zostaną przekazane przedsiębiorstwom

Łukasz Kubas - BPC E-Technology Sp. z o.o.

Z jednej strony prezes przedsiębiorstwa dostrzega potrzebę informatyzacji, zwłaszcza że naciski wewnątrz przedsiębiorstwa na zainwestowanie w nowy system są duże.

Z drugiej strony widzi niechęć osób, które przyzwyczaiły się do obecnej organizacji pracy.Zarząd przedsiębiorstw najczęściej w I etapie wyboru rozwiązania powołuje więc Komitet Sterujący – zespół do spraw wyboru rozwiązania informatycznego, którego zadaniem jest przedstawienie opcji informatyzacji, kosztów wdrożenia oraz wybranych rozwiązań.

Michał Kantor - Frapol Sp. z o.o.

Uważam, że ważne jest, aby osoba, która pomaga we wdrożeniu systemu i która pomaga wybrać rozwiązanie, była osobą bez obciążenia przeszłości i bez przyzwyczajeń firmy – czyli taką która może popatrzeć obiektywnie, a zarazem będzie mieć duże poparcie zarządu.

Adam Satława - Metal Union Sp. z o.o.

Mnie się wydaje, że komitet sterujący powinien skupiać ludzi, którzy chcą wdrożyć – i są zdeterminowani na wdrożenie. Nie nalezą do klucza stanowisk typu prezes, księgowa, pani z działu kadr, itd. Ci ludzie powinni słuchać tamtych z klucza, ale nie być z tego klucza. Dokładnie to, co Pan powiedział: musi być poparcie zarządu. Jeżeli nie mamy poparcia zarządu, to od razu możemy sobie dać spokój – dlatego, że zarząd zapewnia środki.

Dominik Niedziela - Jowix-Triomet Sp. z o.o.

Akurat byłem tą osobą, która powiedzmy „była na górze” tego komitetu. Komitet musi powstać w każdej firmie, czy tego chcemy, czy nie chcemy. Faktycznie – u nas było tak, że ten komitet powstał z młodych ludzi. To byli ludzie różni: dla części była to pierwsza praca, dla części druga czy trzecia – ale generalnie to był młody zespół, który bawił się w to wszystko. Po pewnym czasie analiz wyszło okazało się, że nawet z tym komitetem nie można rozmawiać w taki sposób, w jakbyśmy chcieli. Nie ma demokracji tak naprawdę. Z jednej strony musimy się ich zapytać: „Co byście chcieli?”, no ale Pani księgowa będzie chciała (tak jak wspomniano) te ramki [nieistotna funkcjonalność – przyp. red.], Pan magazynier by chciał to, ktoś tam by chciał coś tam, itd.; a w pewnym momencie ten system też nie jest w stanie przejąć tych wszystkich poprawek.

System trzeba też jakąś określoną ilość czasu wdrażać; nie da się tego robić latami, bo każdy by chciał swoje zmiany. Musi być ktoś, kto powie: „Słuchajcie, to jest fajny pomysł, itd.- i to zrobimy – a w tym miejscu czegoś innego nie zrobimy, bo się nie da”. Jakaś komunikacja z wdrożeniowcami systemu musi być. I to jest też ważne, żeby osoba, która kieruje tymi pracami – albo która ma poparcie zarządu – była wstanie tym wszystkim pokierować, pokręcić; bo tych ludzi, własnych pracowników, też trzeba omamić. Z jednej strony należy im powiedzieć „Tak, jesteś ważny”, a z drugiej strony trzeba powiedzieć: „To co robisz jest złe i trzeba robić coś innego”.

Mariusz Walicki - Proxia Polska Sp. z o.o.

Jestem bardzo zadowolony, jeżeli przychodzę na rozmowy do wydziałów produkcyjnych i tam już w czasie tych pierwszych spotkań jest wynajęty zewnętrzny konsultant – czy w formie firmy, czy w formie jednoosobowej działalności – i ma bardzo duże doświadczenie wyniesione z produkcji, bo na przykład pracował jako kierownik utrzymania ruchu. Zna te procesy od wewnątrz i jest neutralny w zakresie doboru rozwiązania. Koncentruje się na wyborze i dopytaniu, czy dany oferent ma te rozwiązania kluczowe dla produkcji, żeby tą krzywą Gaussa zaspokoić w 90% – a o 10% zapomnieć.

Iwona Gajda - Business Penetration & Consulting Sp. z o.o.

Czyli z Pana doświadczeń wynika, że najlepiej się sprawdza zespół sterujący z zewnątrz?

Mariusz Walicki - Proxia Polska Sp. z o.o.

Są to ludzie nieskażeni tymi dziesięcioma czy piętnastoma latami pracy w firmie; nieuwikłani w jakieś wewnętrzne, personalne układy, układziki. Najlepiej, żeby to była osoba z doświadczeniem – może nie bezpośrednio po studiach, ale zatrudniona przez fabrykę, przez firmę – i wtedy to jest taki pseudo-konsultant zewnętrzny. To zdecydowanie ułatwia rozmowy, gdyż zawsze w stu na sto przypadków jest w wydziałach produkcyjnych nieprawdopodobny opór materii, technologów, narzędziowców, magazynierów.

Artur Sawicki - QAD Polska Sp. z o.o.

Proszę zobaczyć, co się dzieje. Komitet sterujący ma podjąć bardzo ważną decyzję dla przedsiębiorstwa. Po pierwsze inwestycja dużych pieniędzy, po drugie bardzo mocna zmiana w firmie. Po trzecie jednak: jest takie intuicyjne przeświadczenie, że żeby zmiana się udała, to muszą być zaangażowani kierownicy i dyrektorzy – bo inaczej to się nie uda. To są ważne decyzje, w związku z tym do tego zespołu są delegowane osoby typu kierownik lub główny specjalista, 30 lat na stażu w jednej firmie z dużą niechęcią do zmian, i to jest walka, to jest straszne. Zarząd czuje potrzebę zmiany, bo zna strategię, która zakłada zmiany i zna otoczenie. Średni szczebel bardzo często potrzeby takich zmian może nie czuć.

Adam Satława - Metal Union Sp. z o.o.

Jak to wygląda to my wiemy. Ale chcemy wiedzieć, jak to ma wyglądać. Ja jestem przekonany, że w komitecie sterującym mają być ludzie młodzi duchem, zapałem, którzy chcą zmian. Bez względu na to, czy on ma 25 lat i dopiero dostał pracę, czy ma już 50. Młodzi zapałem – i nie ma to nic wspólnego ze stanowiskiem. Oczywiście poparcie zarządu: jeżeli zarząd firmy chce zmian, to takich ludzi musi znaleźć, wysupłać.

Robert Wodziński - Grupa Powen-Wafapomp S.A.

Ja jeszcze dodam, że kierownik komitetu z punktu widzenia klienta na pewno musi mieć dużą wiedzę ogólną na temat systemów klasy ERP, czym w ogóle jest system i czego można od niego oczekiwać. W związku z powyższym, tak jak Państwo mówicie: musi być nieskażony tzw. układami firmowymi. Powinien mieć szersze pojęcie o tym, gdzie i jakie systemy pracują, jak to wygląda gdzie indziej, by mieć możliwość porównania. Natomiast uważam, że jeżeli chodzi o tych poszczególnych – dziedzinowych szefów czy kierowników – to tutaj wiek zupełnie nie przekłada się na jakość wdrożenia. Mówię to bazując na swoim doświadczeniu – ponieważ najlepiej wdrożone obszary w mojej firmie były kierowane przez ludzi z olbrzymim doświadczeniem, którzy potrafili słuchać i byli, otwarci na zmiany. Natomiast wielu młodych pozyskanych z z zewnątrz w trakcie wdrożenia bardzo szybko się po prostu wypaliło. Złożoność problemów w trakcie w drożenia po prostu ich przerosła.

Iwona Gajda - Business Penetration & Consulting Sp. z o.o.

Przy wyborze rozwiązania klasy MES, które de facto najczęściej wprowadzane jest po wdrożeniu systemu ERP konieczne są rozmowy dostawcy z kierownikami produkcji, automatykami, często pracownikami produkcji. Czy w tym przypadku również występują podobne problemy dotyczące wyboru komitetu sterującego, czy tez mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją?

Mariusz Walicki - Proxia Polska Sp. z o.o.

Tutaj jest nieco inna sytuacja. Pracownicy produkcji nie chcą się dostosować. W jednym przedsiębiorstwie na przykład powiedziano mi :„My od 50-ciu lat robimy i fabryka działa. Produkujemy, zarabiamy, co wy nam chcecie się mieszać? Przecież my to 50 lat robimy.”

Michał Kantor - Frapol Sp. z o.o.

„Dajcie nam te pieniądze, my będziemy lepiej pracować”.

Mariusz Walicki - Proxia Polska Sp. z o.o.

Zdarzyło się, że w przedsiębiorstwie przez rok blokowane było wdrażanie MES’a, bo związki zawodowe stwierdziły: „Te kilkaset tysięcy to dajcie nam jako premię, wtedy my będziemy wyrabiać 300% normy. My nie potrzebujemy systemu.”

Piotr Bistroń - Abis Sp. z o.o. Sp.k.

Ja na to patrzę trochę inaczej niż część Panów, którzy jesteście informatykami w firmach, macie dużo większe kontakty z tą „warstwą biurową”: czyli księgowość, magazyny, zarząd, tego typu służby w zakładzie. My wchodzimy od strony produkcji w górę. Mamy do czynienia głównie z obsługą, z automatykami, z kierownikami produkcji, brygadzistami. Staramy się z nimi znaleźć jakąś nić porozumienia przy tworzeniu koncepcji i przy wdrożeniu. Ja jakoś za bardzo nie dostrzegłem w etapach sprzedażowych, żeby istniał silny konflikt wewnętrzny. Ten konflikt pojawia się później. On pojawia się w momencie, jak aplikacja jest już napisana, już zaczyna działać i wtedy wszyscy się zachwycają: „Achaaa, to to tak działa! To ja chcę jeszcze to, to, to i to!”. Więc wówczas pojawia się konflikt, ale nie na zasadzie, że coś jest źle zaprojektowane, tylko teraz wszyscy chcą znacznie więcej w tej samej cenie, w tym samym czasie tzw. koncert życzeń.

Iwona Gajda - Business Penetration & Consulting Sp. z o.o.

Kto chciałby wprowadzać najwięcej zmian?

Piotr Bistroń - Abis Sp. z o.o. Sp.k.

Kierownicy produkcji i planiści, którzy patrzą w te dane. I tu jest zazwyczaj taki problem, że wiele wcześniej zaplanowanych rzeczy się nie udaje. Bo coś tam się zepsuło, czegoś się nie da zrobić, czy jakiś tam komponentów zabrakło do produkcji. Szuka się takich sposobów, żeby nasz system MES’owy potrafił być na tyle elastyczny, aby te wszystkie problemy dało się jakoś załatać, dało się skorygować. Tutaj jest zawsze problem, jakie nakładki dorobić, co sprawdzić, itd. Szczególnie jest to krytyczne, gdy dane trafiają później do jakiegoś SAP’a, QAD’a, czy IFS’a – czy innego programu, gdzie to wpada w całą machinę obliczeniowych kosztów produkcji. Przyznam się, że bez pracowników, którzy są dedykowani do tego, aby korygować te dane, mieć interface do sprawdzania, korygowania… to takie wdrożenie mogłoby być częściową porażką.

Iwona Gajda - Business Penetration & Consulting Sp. z o.o.

Z tego, co Panowie mówią, nasuwa się konkluzja, że najgorsi w tym procesie informatyzacji są ludzie na produkcji: nie chcą zmian, próbują pracować po staremu – a jak już system zostanie wdrożony, to wciąż narzekają…

Piotr Bistroń - Abis Sp. z o.o. Sp.k.

Ja nie postrzegam tego w ten sposób. Patrzę z takiego punktu wiedzenia: ktoś ma określone normy – dajmy na to, że musi wyprodukować na godzinę tysiąc mikołajków. Tak mu ktoś narzucił. No to stoi i robi te tysiąc mikołajków – i teraz przychodzi ktoś z góry i mówi mu: „Słuchaj, teraz oprócz produkowania tych mikołajków, musisz jeszcze tysiąc razy nacisnąć guzik, że wziąłeś dzwonek, że wziąłeś czekoladkę i opakowanie” – a on już na to nie ma czasu. I wtedy się to wszystko zaczyna sypać.

Artur Sawicki - QAD Polska Sp. z o.o.

To, co Pan Michał powiedział, jaki jest cel wdrożenia ERP – zdecydowana większość firm produkcyjnych ma podobny cel, czyli obniżenie kosztów produkcji. 90% firm twierdzi: „Ja chcę obniżyć koszty produkcji”. I teraz idąc tym tokiem rozumowania: ci ludzie na produkcji wiedzą, że celem wdrożenia jest obniżenie kosztów produkcji, patrz – zwolnienia kadry produkcyjnej.

Kilkadziesiąt przedsiębiorstw branży metalowej i maszynowej chce w 2013 roku wybrać rozwiązanie ERP lub dedykowane produkcji.

Aby ułatwić zarządom przedsiębiorstw organizację procesu wyboru rozwiązania firma konsultingowa Business Penetration & Consulting zorganizowała debatę ekspercką. Do rozmów zaproszono szefów IT oraz produkcji przedsiębiorstw branży metalowej i maszynowej oraz uznanych na świecie dostawców rozwiązań klasy ERP i MES. Na spotkaniu eksperci rozwiązywali problemy polskich przedsiębiorców.

W oparciu o własne doświadczenia zbudowali listę priorytetowych zagadnień, którymi powinny zająć się przedsiębiorstwa w I etapie wyboru rozwiązania. Lista oraz wnioski ze spotkania, zredagowane w formę praktycznych porad i wskazówek zostaną przekazane przedsiębiorstwom.

Wojciech Ziaja - BPC E-Technology Sp. z o.o.

W trakcie indywidualnych rozmów z zarządami przedsiębiorstw, obserwujemy niepokojące zjawiska. Osoby odpowiedzialne za wybór rozwiązań w przedsiębiorstwie ulegają manipulacji bardziej wykształconych marketingowo dostawców. Zamiast skoncentrować się na analizie potrzeb i procesów przedsiębiorstwa, weryfikacji systemów i kompetencji dostawców rozmówcy całkowicie uzależniają się od opinii sprzedawców systemów. W żaden sposób nie weryfikują przekazanych im informacji, a z czasem sami informacje te przedstawią jako własne.

Janusz Brzozowski - Fabryka Urządzeń Mechanicznych "PORĘBA" Sp. z o.o.

Przyjęliście za punkt wyjścia rozumowanie klasyczne – czyli to, na którym polega komputeryzacja i informatyzacja. Definicja potrzeb użytkownika, powstaje audyt potrzeb, następnie wybór oprogramowania – no i wszystkie firmy tą ścieżką postępują. To jest absurdalny sposób wdrażania rozwiązania informatycznego. To jest tak, jakby pytać się chłopa, który nigdy nie miał wiertarki w ręku, jakie ma potrzeby w stosunku do wiertarki, którą chce kupić. To jest absurdalne. Komputeryzacja na dzisiejsze czasy, przy doświadczeniach polskich firm informatycznych, powinna być prosta. Przychodzi dostawca i oznajmia zarządowi, jak przedsiębiorstwo jest zorganizowane, co produkuje. W następnym zdaniu mówi: „To przedsiębiorstwo ma być zorganizowane w taki sposób. Są dwa magazyny? Źle, mają być trzy magazyny. To jest zrobione źle, to ma być zrobione tak.” Jasno mówi.

Artur Sawicki - QAD Polska Sp. z o.o.

Strzał w kolano firmy, która ma coś sprzedać. [śmiech]

Janusz Brzozowski - Fabryka Urządzeń Mechanicznych "PORĘBA" Sp. z o.o.

Tak się Państwu wydaje. Weźcie sobie statystykę: kiedy kupuje się oprogramowanie informatyczne za kwotę rzędu 200-500 tys. złotych? Kupuje się je przeważnie wtedy, kiedy zmienia się zarząd bądź zmienia się właściciel. To jest dobry moment, żeby powiedzieć: „Panie Prezesie, zmień Pan to wszystko”. Wtedy właśnie jest szansa, aby wszystko zmienić. Ci nowi specjalnie chcą zaorać po części to, co było stare. Nie chce im się zrozumieć do końca, jak funkcjonowało do tej pory przedsiębiorstwo, więc wolą iść z nową falą. Wtedy mają przewagę nad pracownikami, których przejęli – bo oni wiedzą, jak to działa; a tamci nie wiedzą. Właśnie dlatego twierdzę, że firmy informatyczne mają wiedzę, którą mogą wykorzystać i postawić się przedsiębiorstwom.

Iwona Gajda - Business Penetration & Consulting Sp. z o.o.

Pan uważa, że wystarczy dostawcy przekazać wytyczne, a on powie, jak powinno funkcjonować przedsiębiorstwo?

Janusz Brzozowski - Fabryka Urządzeń Mechanicznych "PORĘBA" Sp. z o.o.

W zasadzie to jest rola dla takich firm jak Państwo. Przychodzicie do firmy, dyskutujecie z zarządem: „Zorganizujmy to przedsiębiorstwo w ten sposób”. Jeżeli oni powiedzą „Tak”, to macie to narzędzie; wiertarkę, która wam wywierci te dziury, w których momentach chcecie. Możemy się zgodzić na pewne zmiany – ale nie szalejmy, bo każda zmiana psuje ten system, ten projekt informatyczny, który był na początku. Te projekty były mądre, ktoś wymyślił to dobrze. Koncepcję miał dobrą, ale na etapie wdrażania to zaczyna zmierzać donikąd, gubi logikę. A rządzą tym ludzie z dołu, tacy jak ja – którzy de facto nie mają o niczym pojęcia. Jakby ich przycisnąć krzyżowymi, logicznymi pytaniami, to mają potrzeby bezsensowne. Tylko że oczywiście firma na etapie sprzedawania oprogramowania kiwa głową: „ Tak, tak, Panie Januszu, ma Pan rację. Oczywiście będzie” – itd. Mamy swoich specjalistów księgowych, mamy specjalistów od strony produkcji, widzieliśmy piętnaście zakładów, a nie jeden – a to my przejmujemy odpowiedzialność za to, jak ma funkcjonować system informatyczny. Reasumując – ja uważam, że jest za mało agresji ze strony firmy informatycznej.

Mariusz Walicki - Proxia Polska Sp. z o.o.

Ale niestety jest to utopia. Jest to utopia dlatego, że mówimy o tym, jakbyśmy wdrażali w idealnym otoczeniu i środowisku. Wówczas super, wszystko będzie działało. Jednak, jak mówiła Pani Prezes, mamy na rynku wielu dostawców – niektórzy są tak zdeterminowani, że powiedzą po prostu: „Zrobimy”.

Janusz Brzozowski - Fabryka Urządzeń Mechanicznych "PORĘBA" Sp. z o.o.

Ale wszyscy wiedzą, że to jest kłamstwo. Na tym się nie pojedzie dalej.

Adam Satława - Metal Union Sp. z o.o.

Ciąg dalszy jest taki, że w Pana zespole (Komitet Sterujący – czyli zespół ds. wyboru rozwiązania informatycznego – przyp. red.) jest pewnie pięć osób, w innym zespole jest dziesięć osób – i z tych dziesięciu osób trzech jest świadomych, a siedmiu jest nieświadomych. I teraz, jeżeli dostawca działa na nieświadomych, to może postawić na panią księgową, której najbardziej zależy na swoim polu i nic innego jej nie interesuje.Taka jest taktyka sprzedawania Ja nie mówię, że to jest moja taktyka, bo ja się pod Pana strategią podpisuję w 100 proc. – ale niestety taktykę taką stosuje wielu dostawców.

Janusz Brzozowski - Fabryka Urządzeń Mechanicznych "PORĘBA" Sp. z o.o.

Wystarczy powiedzieć Prezesowi, żeby ją [księgową – przyp. red.] usunął.

Iwona Gajda - Business Penetration & Consulting Sp. z o.o.

A pani księgowa pójdzie do Prezesa i sprawi, że to dostawca zostanie usunięty z przetargu. I to jest właśnie problem przetargowania.

Mariusz Walicki - Proxia Polska Sp. z o.o.

To jak należy te kwestie rozwiązywać?

Michał Kantor - Frapol Sp. z o.o.

Ja proponuję moim klientom takie rozwiązanie: To, co was rozróżnia od konkurencji, to jest 10%-20% kluczowych procesów – tzw. core competencies. Skupmy się podczas wdrożenia na tych właśnie procesach, które was wyróżniają, są dla was najważniejsze. Wszystkie inne rzeczy – typu magazyny, FK – są zestandaryzowane. Zostały wdrożone w wielu firmach-muszą więc działać. Wdróżmy więc je tak, jak to jest zaprojektowane w systemie. I na razie na tym etapie, na jakim jesteśmy – czyli w procesie wyboru – zostawmy to. Skupmy się na tych kluczowych obszarach. Dla jednych przedsiębiorstw najważniejsze jest konfigurowanie produktu, a dla innych najważniejsze jest planowanie zasobów – po to, by je jak najlepiej wykorzystać. Jeszcze dla innych przedsiębiorstw najważniejsze jest zarządzanie parkiem maszyn – po to żeby był dostęp do maszyn non stop, bez żadnej awarii. I na tym się skupmy podczas procesu wyboru, to analizujmy szczegółowo. Tutaj się zastanówmy, który system jest najlepszy, najbardziej elastyczny – i tutaj zbudujmy sobie wizję tego, jak dostawcy się prezentują. I z tymi tylko dostawcami, którzy są najlepsi w tych obszarach, zacznijmy rozmawiać dalej.

Janusz Brzozowski - Fabryka Urządzeń Mechanicznych "PORĘBA" Sp. z o.o.

I jeszcze jedno. Nie chcę, żeby system był elastyczny – ale sztywny, przemyślany i gotowy.

Piotr Bistroń - Abis Sp. z o.o. Sp.k.

Pana firma dzisiaj wygląda tak, a za trzy lata będzie wyglądać inaczej. System ERP wybiera się tymczasem – z mojego doświadczenia – na dziesięć lat co najmniej.

Michał Kantor - Frapol Sp. z o.o.

Prawda jest taka, że firmę tworzą ludzie – i ci ludzie są przekonani o bezsprzecznej wyjątkowości swojej firmy. Jeżeli przychodzi dostawca, który powie: „Uważacie, że jesteście wyjątkowi – ale my wam pokażemy, że nie jesteście wyjątkowi, bo wy pracujecie według standardów biznesowych, według jakichś szablonów procesów. Wdrożymy wam system, który będzie wspierał waszą działalność, ale będziecie musieli przebudować wszystkie wasze procesy biznesowe” – to taki dostawca nie ma szans wejścia do firmy, do danego przedsiębiorstwa. Przekonuje przedsiębiorstwo o tym, że nie są wyjątkowi, od razu obniża ich wartość.

Iwona Gajda - Business Penetration & Consulting Sp. z o.o.

Przecież dostawca może zmanipulować rozmówców. Może powiedzieć, iż przedsiębiorstwo jest wyjątkowe, że zrobi system dostosowany pod ich potrzeby, et cetera… i robić swoje.

Michał Kantor - Frapol Sp. z o.o.

Problem jest też taki, że są dostawcy na rynku, którzy przyjdą i powiedzą: „My wam zrobimy wszystko, tak jak chcecie; pod was”. Tymczasem ludzie, którzy rozmawiają z dostawcą na etapie wyboru systemu, tzn. komitet sterujący, wybrani są spośród osób ważnych w firmie. Spośród ludzi, którzy mają poparcie, mają autorytet – i te osoby często są też obciążone bagażem doświadczeń i przyzwyczajeń danej firmy. Jeżeli jakiś dostawca, czy też będzie to Pani Prezes, powie: „Proponujemy wam przebudować procesy biznesowe” – i da do zrozumienia, że to, co ci ludzie robią od 15 czy 20 lat nie jest właściwe, że musza zmienić swoje podejście – to automatycznie pojawia się niechęć do zmiany i do wdrażania nowego systemu.

Marek Palczyński - Agromet "ZEHS" Lubań S.A.

Zintegrowanego Systemu Informatycznego nie wdraża się po to aby sobie był, jest on narzędziem służącym jakiemuś celowi. Ma za zadanie ułatwienie zarządzania i administrowania przedsiębiorstwem (co w efekcie powinno oczywiście spowodować obniżenie szeroko pojętych kosztów).System nie będzie produkował szybciej i taniej, system powinien umożliwić personelowi podejmowanie lepszych decyzji szybciej, być może mniejszym kosztem. Jednak cały czas system pozostanie zbiorem narzędzi w rękach ludzi z niego korzystających i od ludzi zależy w jakim stopniu te narzędzia wykorzystają.I co w wyborze systemu (na lata) jest rzeczą niezwykle istotną „ludzie się zmieniają”, albo się uczą i rozwijają, albo „zmieniają się” na stanowisku i przychodzą nowi z nowymi potrzebami. Więc system musi nadążać za tymi zmianami, musi być elastyczny.